WspinOnWspin na wakacjach

Zapakowaliśmy samochód i wyruszyliśmy w drogę. Pierwszy przystanek – Pottenstein, gdzie we frankońskich lasach chowaliśmy się przed upałem. W przerwach od pracy na obozie wspinaczkowo – tenisowym odwiedziliśmy słynne Eldorado, gdzie padło Nightmare 8b – kilka sprężających ruchów w mega przewieszeniu. Beatka poprowadziła Heldbrau 7a, klasyk na Heldwand.


Po tygodniu picia bawarskiego piwka i zajadaniu wurstsalat wyjechaliśmy na kilka dni do Khelu, miasteczka przy granicy francusko-niemieckiej (serdecznie dziękujemy za ciepłe przyjęcie). Koniecznie przecież musieliśmy zawitać do ulubionej małej Grotte du Brotsch, gdzie padły dwie 8a Brombeer Zeit i Le Temps T. Ponieważ nie lubimy siedzieć długo w jednym miejscu po odpoczynku wyruszyliśmy do naszego głównego celu podróży.

Rodellar, czyli wspinanie a muerte! po drogach w rozmiarze XL

Nadszedł czas by sprawdzić efekty zimowego treningu siłowego. Rodellar przyciąga wspinaczy z całego świata, ale także miłośników canyoningu, kolarzy i wczasowiczów, stałych mieszkańców jest zaledwie kilkunastu. Tamtejsze sektory są piękne, wspinanie długie i wytrzymałościowe. Panuje tam świetna atmosfera około wspinaczkowa. Refugio Kalandraka i Camping Mascun organizują liczne fiesty i klimatyczne koncerty do rana czy slajdowiska. Niepowtarzalny klimat tworzy oczywiście kanion. Woda rozdziela na pół sektory wspinaczkowe, niestety jest bardzo zimna! nawet w sierpniu. A trening sprawdził się w 100 procentach.

DSC_0947

Klasyk Rodellaru Hulk 8b+ padł po 3 dniach, co pozwoliło na wstawienie się jeszcze w kilka innych zacnych dróg. Konieczny będzie jednak powrót, aby je dokończyć. Beatka doładowała na El Camino i poprowadziła między innymi 7a i dwie 7a+ w tym słynną Toma Castanazo.

Przed powrotem, stojąc nad kanionem przez chwilę patrzyliśmy na sektory w milczeniu. Żal odjeżdżać. Niezwykłe uczucie. Niezwykłe miejsce. I już wiemy, że na pewno tam wrócimy. Pozostałą nam płynność ruchu i wytrzymałość planujemy wykorzystać na Kalymnos już w październiku 🙂